foto


Michael Dvorak

Prawdziwa twarz Ameryki

 

Michael Dvorak

Michael Dvorak to zawodowy fotograf pracujący najczęściej dla różnych periodyków ilustrowanych. Przyjmuje zlecenia z Arabii Saudyjskiej, Wietnamu, Kuby. Jego prace drukowane były na okładkach albumów jazzowych wydawanych w Nowym Jorku, Paryżu, Londynie. Natomiast w wolnym czasie portretuje obcych sobie ludzi. Podchodzi do nich i pyta się, czy może zrobić zdjęcie. Nie każe nikomu pozować, tylko „łapie” swych modeli w chwili.

„Close to home”

Fotografując nieznanych sobie ludzi Dvorak realizuje projekt „Close to Home” (Niedaleko od domu). Zdjęcia wykonuje w swojej okolicy (USA, Minnesota i zachodnie Wisconsin). Zjawia się na paradach, festynach, zjazdach, aukcjach farmerskich, barach przydrożnych oraz różnych miejscach, gdzie ludzie przybywają by się rozerwać i miło spędzić czas. Dvorak zatrzymuje się w takich miejscach i jak sam mówi: „po prostu czekam na twarze i historie.”
„Blisko od domu […] to próba połączenia z moją społecznością, a dzięki temu zrozumienia mojego własnego człowieczeństwa. […] Podobają mi się dziwni, samotni, wrażliwi, pewni siebie, zagubieni… wyjątkowi. Jestem zawsze zainteresowany społecznymi kluczami, jakie ludzie ujawniają poprzez ubieranie się, dbanie o ciało, posturę, sposób w jaki się czeszą, w jaki noszą czapki, w jaki umiejscawiają się w tłumie. […] Początkowo przyciąga mnie twarz, bądź twarze. Potrzeba uwiecznienia ich na filmie przenosi ich i mnie poza rutynę. Tworzę warunki by dowiedzieć się o nich wszystkiego. Zadaję pytania i jestem szczerze zainteresowany. […] Czasem dowiaduję się więcej, niż mogłem przypuszczać. […] W swojej pracy poszukuję prawdziwej twarzy Ameryki, a przynajmniej mojej idei prawdziwej Ameryki.”
Słowo „projekt”, w odniesieniu do serii zdjęć, o której mowa, nie oddaje w pełni specyfiki prowadzonej przez Autora fotograficznej archiwizacji osób. Jak mówi Dvorak: „Moje spontaniczne spotkania z nieznajomymi, którzy przez moment zostają moimi partnerami, stały się swoistym albumem rodzinnym. Wiem co nieco o każdym z nich i czuję się z nimi zjednoczony. Mam nadzieję, że kiedy patrzysz na te fotografie, to przez moment zapominasz kim jesteś i że dzięki własnym doświadczeniom, emocjom i uprzedzeniom zidentyfikujesz się z nimi oraz zdasz sobie sprawę, że żyjemy obok siebie, a jest to po prostu to, co znaczy być człowiekiem.”

Jak Dvorak pracuje?

„Moje najlepsze rady dotyczące robienia zdjęć ulicznych:

1. Trzymaj swój aparat na wierzchu, gdy chodzisz wokoło, Spraw, by było oczywiste to, co robisz. Bądź jednak skromny.
2. Jeśli cię zapytają: dlaczego chcesz zrobić mi zdjęcie? Komplementuj ich, powiedz im, że lubisz jak są ubrani, albo lubisz kapelusz, jaki noszą. Ja nawet mówię ludziom, że myślę, iż mają wspaniałą twarz.
3. Bądź pewny siebie i uśmiechnięty. Czasem nawet nie pytam, tylko fotografuję. Nawiązuję kontakt wzrokowy i celuję aparatem. Uważam, że to uniwersalny sposób, by zapytać kogoś, czy mogę zrobić zdjęcie.
4. Większość ludzi chce, by uwaga koncentrowała się właśnie na nich. To dlatego odmiennie się ubieramy, albo otaczamy różnymi przedmiotami w szczególny sposób. Jeśli zdołasz zorientować się, o co chodzi w tej wyjątkowości i wyjawisz im to, zdobędziesz ich serce.
5. Absolutnie najlepsza rada, jaką mogę ci dać, to po prostu strzelać, być obserwując cały czas. Jeśli ktoś cię odrzuci, podziękuj i działaj dalej. Bo gdy będziesz kogoś przekonywał do zdjęcia, magiczne chwile przeminą, nawet wtedy, jak zdobędziesz zdjęcie. Musi wystąpić więź pomiędzy tobą, a twoimi obiektami. Przez 1/125 sekundy ty i oni są wszystkim, co istnieje. […] Rozwiniecie odwagi, by do kogoś podejść jest trudne na początku, ale jeśli odniesiesz kilka sukcesów, to stanie się prostsze. Ja wciąż denerwuję się czasem zależnie od sytuacji, ale nie pokazuję tego. Pewność siebie jest zaraźliwa.”
Michael Dvorak fotografuje aparatem Rolleiflex – analogową lustrzanką dwuobiektywową – w którym kadr zdjęcia określa się poprzez spoglądanie przez wziernik (kominek) znajdujący się u góry aparatu. By wygodnie ustawiać ostrość i kadrować, aparat wymaga, by trzymać go na wysokości klatki piersiowej. Takie kadrowanie – jak pisze Glenn Gordon – powoduje radykalną zmianę perspektywy: z wysokości głowy, na wysokość serca. Obie metody patrzenia przez pryzmat aparatu można rozpatrywać nie tylko jako suchy zabieg formalny, lecz jako szczególne sposoby widzenia i swoisty wybór fotografa.
„Fotografując ludzi staram się patrzeć im w oczy chwilę przed tym, nim gotów jestem wyzwolić migawkę aparatu. To mnie z nimi komunikuje. Mówię także «bardzo dobrze», albo «świetnie», co powoduje, że fotografowani świadomi są mojej obecności, a nie tylko tego, że stoją przed obiektywem. […] Czasem cofam się i zadaję sobie pytanie, czy jestem zainteresowany tylko odmiennością jakiejś osoby. Oczywiście, tym co mnie pociąga w innych jest ich twarz. I uwielbiam ich za to, że są nieco odmienni, albo bardzo inni. Ale sądzę, że jestem szczerze zainteresowany tym, kim oni są i czuję wdzięczność za to, że pozwolili mi zrobić sobie portret.”

Wydaje się, że dla Dvoraka portretowane osoby nie są jedynie obiektami-tematami na zdjęcie. Postaci uwieczniane przez portrecistę królują w kadrze, maksymalnie wypełniając jego ramy. Oznacza to również, że fotografując autor radykalnie zmniejsza dystans pomiędzy sobą, a portretowanymi. Oglądając zdjęcia widać także, że Dvorak swe obiekty darzy szczerą sympatią. Dzięki tym zabiegom czarnobiałe fotogramy wcale dwubarwnymi się nie jawią, a w kwadratowych ramach obserwujemy indywidualności bogate i wielobarwne.

Wybrane fotografie

Źródła:
– Glenn Gordon, Spotlight: Michael Dvorak, „Black & White Magazine, Issue 69, September 2009;
– strona internetowa Autora: www.dvorakfoto.com;
- korespondencja z Michaelem Dvorkaiem.

Powrót do inspiracje...